Przychody największych przedsiębiorstw – Budimeksu, Erbudu, Unibepu czy Trakcji Polskiej – wzrosły średnio o 4 proc. Liderujący branży Budimex miał najlepsze wyniki w historii. Przychody firmy sięgnęły 5,5 mld zł (wzrost o 8,5 proc.), zysk netto zwiększył się o 73 proc., do 410 mln zł.

– Każda z wymienionych spółek ma swoją specjalizację, w przypadku niektórych, np. Unibepu, wpływ na wyniki finansowe miała działalność na rynkach zagranicznych. Dlatego ich rezultaty nie oddają dobrze tego, co dzieje się w branży budowlanej w kraju – mówi Krzysztof Kubiszewski, analityk DM Trigon.

Unibep, według firmy Deloitte dziesiąta pod względem przychodów firma budowlana w kraju, około 20 proc. sprzedaży realizuje na rynkach zagranicznych. W fabryce w Bielsku Podlaskim spółka produkuje budynki modułowe, które następnie montuje w Skandynawii (przede wszystkim na rynku norweskim). W zeszłym roku zysk spółki po raz pierwszy w historii przekroczył 30 mln zł.

Na krajowym rynku jest trudniej, chociaż nie we wszystkich segmentach. Rosnąca sprzedaż mieszkań sprzyjała firmom specjalizującym się w budownictwie kubaturowym, takim jak Erbud. Spółka zanotowała rekordowe 1,8 mld zł przychodów i wypracowała ponad 45 mln zł zysku operacyjnego (na poziomie netto zysk do 1 mln zł obniżyła sprzedaż jednej ze spółek zależnych). Portfel zamówień sięgnął na koniec zeszłego roku 2 mld zł.

Z drugiej strony w trudnym położeniu znajdują się firmy specjalizujące się w budowie dróg. Cierpią z powodu braku nowych zamówień. To efekt opóźnień w wydatkowaniu unijnych pieniędzy. Stąd na przykład Skanska, największe pod względem przychodów osiągniętych w 2015 r. przedsiębiorstwo budowlane w kraju, zwolniła w zeszłym roku 1150 z 6,5 tys. pracowników.

Budimex, którego połowa przychodów pochodzi z tego segmentu rynku budowlanego, ratuje się inaczej. – Spółka zaczęła np. budować Biedronki. W poprzednich latach Budimex nie miał potrzeby, żeby schylać się po takie kontrakty – zwraca uwagę Kubiszewski. Tym samym giełdowa firma zabiera zlecenia mniejszym graczom, wypychając ich z rynku. Ostra konkurencja powoduje, że coraz niższe są marże. Ale w wynikach Budimeksu na razie tego nie widać. Powody? Pierwszy to fakt, że spółka wciąż realizuje długoterminowe kontrakty drogowe zdobyte w poprzednich latach. Drugi wynika ze specyfiki rachunkowości największych firm. W korzystnych dla branży warunkach przedsiębiorstwa budowlane tworzą rezerwy, które rozwiązują w latach słabszych. Tym samym w okresach dobrej koniunktury ich rzeczywiste wyniki finansowe są lepsze od raportowych, w czasach kryzysu jest na odwrót. Celem tych zabiegów jest wygładzenie rezultatów, żeby spełniać wymagania stawiane przez kredytujące działalność budownictwa instytucje finansowe.

– Sytuacja Budimeksu nie jest łatwa. Udział finansowania unijnego w projektach drogowych to około 25 proc. Nawet jeśli pieniądze z tego źródła popłyną szerszym strumieniem, to większość i tak musi wyłożyć rząd. A w kasie Krajowego Funduszu Drogowego, który finansuje budowę dróg, jest po prostu pusto – zwraca uwagę Kubiszewski. Między innymi dlatego analityk DM Trigon wycenia akcje Budimeksu na 140 zł i zaleca ich sprzedaż.

Giełdowi inwestorzy trudnej sytuacji branży budowlanej wydają się nie dostrzegać. Od początku roku indeks WIG Budownictwo zyskał 25 proc. (dla porównania WIG wzrósł w tym czasie 14 proc.) i na początku marca zanotował najwyższą wartość od połowy 2011 r. Akcje Budimeksu, które mają największy wpływ na wartość indeksu, kosztowały na zamknięcie piątkowej sesji 253 zł, najwięcej w historii. Przez ostatnie trzy lata można było na nich zarobić 132 proc. 80 proc. zysku przyniosła w tym czasie inwestycja w Unibep, który na początku marca także osiągnął rekordową wycenę. Optymizm inwestorów można wytłumaczyć sygnalizowaną przez branżę poprawą warunków do prowadzenia biznesu. Opublikowany w zeszłym tygodniu GUS-owski wskaźnik koniunktury w budownictwie był w marcu o 5 pkt proc. wyżej niż rok wcześniej. To najwyższy wzrost od dwóch lat.