Inwestorzy spłoszeni negatywnymi perspektywami gospodarki i oczekiwaniami co do zysków giełdowych spółek wyprzedawali masowo swoje aktywa. W przypadku wielu instrumentów z trudem znajdowali nabywców, gdyż jak to powiedział znany ekonomista John Maynard Keynes: „Coś takiego jak płynność dla całego sektora inwestorów nie istnieje”. Kiedy wszyscy wyprzedają papiery lub wycofują się z funduszy w tym samym czasie, wielu z nich będzie miało problemy z płynnością.

Dla wielu inwestorów brak płynności nie stanowi jednak większego problemu. Fundusze hedgingowe jasno określają, że inwestorzy muszą wpłacić środki na określony czas i mogą je wycofywać wyłącznie od czasu do czasu - najczęściej co kwartał. Fundusze niepubliczne idą jeszcze dalej. Kapitał może być uwiązany nawet na kilkanaście lat. Jest to związane z ich polityką inwestycyjną. Projekty inwestycyjne mogą być zrealizowane w ciągu wielu lat i dopiero po kolejnych kilku latach zwrócą zainwestowane środki. Jeżeli inwestor może zablokować środki na dłużej, inwestowanie w niepłynne instrumenty powinno przynieść wyższą stopę zwrotu i poprawić dywersyfikację funduszu.

Kluczowe dla inwestora jest jednoznaczne określenie płynności instrumentu. Zwykle niepłynne papiery oferują wyższą stopę zwrotu związaną z premią za brak możliwości ich szybkiej sprzedaży. Jeżeli mamy zainwestować w coś, co obiecuje płynność, ale niższą stopę zwrotu, to upewnijmy się, że ta płynność faktycznie istnieje.