statystyki

Warszawski parkiet wciąż jest największy w regionie, ale przestał się rozwijać

autor: Tomasz Jóźwik04.01.2017, 07:29; Aktualizacja: 04.01.2017, 08:25
Zniechęcenie inwestorów do rynku przejawia się między innymi spadkiem obrotów.

Zniechęcenie inwestorów do rynku przejawia się między innymi spadkiem obrotów.źródło: Bloomberg
autor zdjęcia: John Guillemin

Pod względem wartości notowanych spółek i obrotów jesteśmy regionalnym liderem, ale przegrywamy rywalizację np. z giełdą w Stambule.

Reklama


Wskaźniki opisujące rozmiary naszej giełdy na pozór wyglądają całkiem przyzwoicie. Z danych Światowej Federacji Giełd wynika, że na koniec października tego roku wartość rynkowa krajowych spółek notowanych na parkiecie w Warszawie sięgnęła 140 mld dol. i była ponadtrzykrotnie wyższa niż kapitalizacja firm notowanych na giełdzie w Kazachstanie. To dwa największe rynki akcji w krajach byłego bloku wschodniego, z wyjątkiem Rosji. Od giełdy węgierskiej, chorwackiej czy rumuńskiej jesteśmy pod tym względem więksi niemal siedmiokrotnie. W Europie, wśród parkietów zaliczanych tak jak Polska do grupy rynków rozwijających się, czyli takich, z którymi rywalizujemy o uwagę zagranicznych inwestorów, przegrywamy z Turcją, gdzie wartość rynkowa krajowych firm sięgała 191 mld dol. na koniec października i kilkukrotnie większą giełdą w Moskwie (537 mld dol.).

Jednocześnie kapitalizacja krajowych spółek notowanych na GPW to równowartość niemal 30 proc. krajowego PKB. Odniesienie wielkości giełdy do rozmiarów całej gospodarki pozwala na bardziej obiektywne międzynarodowe porównania. Także pod tym względem jesteśmy w naszym regionie liderem, wyprzedzamy również o 3 pkt proc. Turcję. Jedynie rynek w Moskwie, który wyciągnęła w tym roku w górę hossa na rynku surowców, jest większy (41 proc. PKB). Zdecydowanie wyprzedzają nas pod tym względem zaliczane do drugiej europejskiej ligi duże europejskie giełdy w Madrycie i Oslo, gdzie wartość rynkowa krajowych firm przekracza równowartość połowy PKB. Warszawska giełda dystansu choćby do średniaków nie nadrabia – na koniec 2010 r. wskaźnik kapitalizacji spółek do PKB był o 10 pkt proc. wyższy.

– Wszyscy zdawali sobie sprawę, że prosty model rozwoju, gdzie z jednej strony mieliśmy duże oferty prywatyzacyjne, z drugiej popyt ze strony OFE, inwestorów zagranicznych i graczy indywidualnych, kiedyś się skończy. Nasza giełda jest trochę jak Nokia – miała swoje pięć minut, ale przespała rewolucję smartfonową i znalazła się na równi pochyłej – ocenia Adam Ruciński, prezes firmy doradczej BTFG, w przeszłości członek rady nadzorczej GPW i szef Związku Maklerów i Doradców.


Pozostało jeszcze 55% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama