Niewielkie mieszkania znikają z rynku nieruchomości, ponieważ deweloperzy skupili się na dużych, prestiżowych inwestycjach zapominając o niższych segmentach rynku - wynika z raportu firmy REAS, przeprowadzonego na zlecenie jednego ze stołecznych deweloperów.

Przyczyną była wyjątkowo dobra koniunktura i ciągle rosnący popyt, również ze strony inwestorów kuszonych ciągłymi wzrostami cen i nadzieją na wysoką stopę zwrotu w momencie sprzedaży mieszkania - mówi Matthew Freney, dyrektor zarządzający MT Development Group.

Najwięcej inwestycji stanowiły mieszkania o powierzchni przekraczającej 100 mkw., a ich cena często oscylowała w granicy 1 mln złotych .

Innego zdania jest niezależny ekspert rynku nieruchomości Tomasz Błeszyński.

- Nie wierzę, że nawet za dwa lata z rynku znikną małe mieszkania. To są to tylko spekulacje - mówi Tomasz Błeszyński.

Przyznaje, że wprawdzie w ubiegłym roku deweloperzy skupili się głównie na budowie dużych mieszkań i apartamentów, ale nie powinno to mieć większego wpływu na sytuację na rynku. Taka sytuacja połączona z łatwym dostępem do kredytów hipotecznych spowodowała, że Polacy zamiast kupować mieszkania o powierzchni do 50 mkw., coraz chętniej spoglądali na większe o powierzchni około 70 mkw.

Autorzy raportu firmy REAS przypominają, że w 2007 roku w Warszawie oddano do użytku 15 tys. mieszkań i rozpoczęto budowę kolejnych 25 tys. Teraz, kiedy coraz trudniej uzyskać kredyt hipoteczny, klienci nie interesują się dużymi mieszkaniami i chcą kupić mniejsze oraz tańsze. Ważniejsza od ceny za metr kwadratowy staje się wartość całkowita lokalu. To powoduje, że klienci szukając tańszych, kierują się ku mniejszym mieszkaniom w mniej prestiżowych dzielnicach oddalonych od centrum Warszawy.

Z raportu REAS wynika, że obecnie na stołecznym rynku jest nadpodaż nieruchomości we wszystkich typach od małych do dużych mieszkań. Analitycy uważają, że w II kwartale 2009 r. sytuacja stanie się odwrotna i chętnych na lokale będzie więcej niż samych lokali. W momencie gdy takich mieszkań na rynku będzie coraz mniej, ich ceny zaczną iść w górę. Spowoduje to, że zainteresowanie kupujących zwróci się ku inwestycjom położonym w peryferyjnych dzielnicach Warszawy lub w miastach sąsiadujących ze stolicą.

Niezależny ekspert rynku nieruchomości Tomasz Błeszyński nie spodziewa się jednak gwałtownej wyprzedaży małych mieszkań. Nie sądzi, żeby nagle wszystkie małe lokale zniknęły z rynku. Uważa, że wielu deweloperów specjalizuje się w budowie małych mieszkań. Jego zdaniem, jeśli ktoś teraz prognozuje, że w jakimkolwiek polskim mieście nie będzie w sprzedaży małych lokali, to tak naprawdę strasząc klientów, chce sobie już teraz zwiększyć sprzedaż. Deweloperzy postępują tak, bo obawiają się, że w najbliższych miesiącach ceny za mkw. spadną.

W każdym większym polskim mieście na rynku dostępnych jest od zaraz średnio po około 500 mieszkań. Wystarczy wyłożyć pieniądze i odebrać od dewelopera klucze i to nie powinno się zmienić, bo cały czas powstają nowe budynki. Są dostępne również mieszkania na rynku wtórnym. Ich bogata oferta stanowi konkurencję dla nowych mieszkań oferowanych przez deweloperów.

Załamania na rynku nie spowoduje trwający obecnie kryzys finansowy.

- Wielu małych deweloperów będzie miało problemy z zaciągnięciem kredytów na inwestycje, ale ich miejsce zastąpią duże firmy, które oprócz dużych apartamentów wybudują również małe lokale - podsumowuje Tomasz Błeszyński.