Za trzy dni firma Granherne przedstawi Sarmatii, spółce odpowiedzialnej za projekt Odessa-Brody-Gdańsk, studium wykonalności inwestycji polegającej na przedłużeniu ropociągu do Polski. Realizacja tego kluczowego dla bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju projektu pozwoliłaby uniezależnić Polskę od dostaw ropy z Rosji. Planowanym rurociągiem mogłoby popłynąć bowiem od 5 do 40 mln ton surowca z rejonu Morza Kaspijskiego. Według Marcina Jastrzębskiego, do projektu, oprócz Azerbejdżanu, udało się pozyskać Kazachstan.

- Mamy zapewnienie, że rurociąg dostanie kazaską ropę - mówi Marcin Jastrzębski, prezes Sarmatii.

Tymczasem w Ministerstwie Gospodarki uważają, że perspektywa ukończenia tego przedsięwzięcia oddaliła się.

- Dywersyfikacja dostaw ropy naftowej dla Polski jest niezbędna. Wciąż w tym kontekście najbardziej realna jest możliwość pozyskania surowca z regionu Morza Kaspijskiego. Na dzisiaj jest to jednak dalej niż było jeszcze dwa lata temu - twierdzi Andrzej Chwas, dyrektor Departamentu Dywersyfikacji Dostaw Nośników Energii MG.

Według niego bez wejścia Unii Europejskiej w ten projekt ciężko będzie coś zrobić. Zdaniem Urszuli Gacek, poseł do Parlamentu Europejskiego, i to nie gwarantuje powodzenia. Chętnych na surowiec z tego regionu jest wielu. Wśród nich są Rosjanie, którzy zwiększyli w ostatnich miesiącach import ropy z tego kierunku. To może utrudnić i tak nie łatwe negocjacje na temat dostaw.

- UE, ani tym bardziej sama Polska, nie odnoszą sukcesów w negocjacjach w tym regionie. Z Rosją jest inaczej - tłumaczy Urszula Gacek.

- Rozmawiałam z przedstawicielami władz Azerbejdżanu i usłyszałam, że z Rosjanami współpraca jest prostsza, bo mówią jednym głosem i nie pytają, jak przeprowadza się wybory, jak traktuje się dziennikarzy. Unia stawia za dużo warunków - podkreśla.

Według Macieja Giereja, byłego szefa Nafty Polskiej, zaangażowanie samych państw w projekt Odessa-Brody-Gdańsk, bez udziału biznesu, też jest błędem.

- Dyskusja o nowych ścieżkach logistycznych bez udziału koncernów paliwowych nie ma sensu - dodaje.

40 mln ton taka przepustowość rurociągu zdaniem analityków zapewni opłacalność projektu Odessa-Brody-Gdańsk